Rodzina już dzieliła mój dom, a ja klęczałem na klatce z psem na rękach i krwią na palcach
W wieku 62 lat zostałem sam w szeregowcu pod Warszawą, a moja rodzina zaczęła patrzeć na mój dom jak na łup. Wtedy pojawił się pies, który zmusił mnie do decyzji, których nie dało się cofnąć, i przez które przestałem być łatwą ofiarą. To opowieść o utracie zaufania, brudnej codzienności, i o tym, jak jeden kundel potrafi postawić człowieka na nogi — nawet jeśli boli.