Krew na schodach i łapy na kierownicy: jak pies zmusił mnie do naprawienia tego, czego nie umiałem naprawić z bratem
Wszystko zaczęło się od kłótni o samochód i ciszy, która wypełniła nasze mieszkanie jak ciężki dym z klatki schodowej. Wtedy pojawił się pies, którego nie planowałem, i który zaczął pchać mnie do decyzji, przed jakimi uciekałem latami. Dziś wiem, że nie uratował mnie „symbolicznie” — on dosłownie ustawił moje życie na inne tory.