Wyrzuciłem swoją partnerkę z mieszkania na Ursynowie, kiedy obraziła matkę moich dzieci. Do dziś słyszę trzask tamtych drzwi
Stałem w kuchni naszego mieszkania na Ursynowie, kiedy kobieta, którą próbowałem wpuścić do naszego życia, powiedziała o mojej zmarłej żonie coś, czego nie da się cofnąć. W jednej sekundzie zobaczyłem łzy mojej córki, wściekłość syna i własną winę, bo to ja przyprowadziłem ten ból do domu, który i tak ledwo trzymał się po stracie. Musiałem wybierać między samotnością a spokojem dzieci, i ten wybór rozdarł mnie bardziej, niż potrafię opisać.