Przez dziewięć lat byłam „od wszystkiego” dla rodziny męża. Kiedy sama poprosiłam o pomoc, usłyszałam tylko ciszę
Przez lata załatwiałam sprawy teściów i szwagrów, bo wierzyłam, że rodzina powinna się wspierać. Kiedy jednak sama znalazłam się na skraju wyczerpania, nikt nie miał dla mnie czasu. Wtedy po raz pierwszy powiedziałam „nie” i zobaczyłam, ile naprawdę znaczyła moja dobroć.