Poszłam po pieniądze do sąsiada z naszego bloku, a ludzie i tak zrobili ze mnie sensację
Pamiętam dzień, w którym stanęłam pod drzwiami zamożnego sąsiada i poprosiłam go o pomoc, bo po ucieczce ojca zostały nam tylko długi, leki mamy i pusty portfel. Zgodziłam się pracować w jego ogrodzie i na działce, choć całe osiedle patrzyło na mnie tak, jakbym sprzedała własną godność. Dziś wiem, ile kosztuje nie tylko spłacanie kredytów, ale też życie pod cudzym osądem, kiedy ratuje się własną rodzinę.