W moim własnym mieszkaniu czułam się jak intruz, bo szwagierka wpadała bez pytania, a mój mąż zawsze wybierał jej stronę
Stałam w kuchni z mokrymi od płaczu oczami, kiedy moja szwagierka znowu weszła do naszego mieszkania bez zapowiedzi, jakby to było jej miejsce. Najbardziej bolało mnie nie to, że przychodziła, tylko że mój mąż za każdym razem patrzył na mnie tak, jakbym to ja robiła problem. W końcu postawiłam granicę i pierwszy raz od dawna powiedziałam głośno, że też mam prawo czuć się u siebie bezpiecznie i spokojnie.