Krzyknąłem siostrze, że nie oddam domu po ojcu. Dopiero gdy matka przestała z nami rozmawiać, zrozumiałem, co naprawdę dziedziczymy
Stałem w kuchni naszego rodzinnego domu i z trzęsącymi się rękami powiedziałem siostrze, że ten dom należy się mnie, bo to ja dźwigałem ojca, myłem go i patrzyłem, jak gaśnie. Ona patrzyła na mnie jak na obcego i żądała sprawiedliwego podziału, a ja czułem tylko złość, zmęczenie i żal, którego nikt wcześniej nie chciał zobaczyć. Dopiero kiedy sprawa trafiła do sądu, a nasza matka zaczęła gasnąć z bólu po swojemu, dotarło do mnie, że można wygrać dom i jednocześnie stracić całą rodzinę.