Teściowa urządzała mi życie w moim własnym mieszkaniu. Najbardziej bolało mnie jednak to, że mój mąż tylko spuszczał wzrok i powtarzał: „mama chce dobrze”
Stałam we własnej kuchni i słuchałam, jak teściowa mówi mi, że źle układam ręczniki, źle gotuję i za późno myślę o dziecku. Najgorsze nie były nawet jej słowa, tylko milczenie mojego męża, który zawsze stawał gdzieś obok i udawał, że nie widzi, jak we mnie wszystko pęka. Dopiero kiedy postawiłam ultimatum, coś w naszym małżeństwie naprawdę się zatrzymało i musiało się zmienić.