Kiedy nasz syn przestał oddychać, zrozumiałam, że mam w domu męża, a nie partnera
Stałam z naszym kilkumiesięcznym synem na rękach i czułam, że zaraz sama się rozsypię, bo mój mąż od dawna był obecny tylko przelewem i późnymi powrotami z pracy. Wszystko pękło tej nocy, kiedy dziecko nagle zaczęło się dusić, a ja zobaczyłam, że człowiek, który miał dawać nam bezpieczeństwo, kompletnie nie umie być ojcem w najważniejszym momencie. Wtedy postawiłam sprawę jasno: albo zacznie naprawdę być z nami, albo zostanę sama, ale już bez złudzeń.