Teściowa postawiła mi ultimatum, a pies wcisnął nos w szczelinę drzwi. Tego popołudnia zrozumiałam, że albo postawię granice, albo zniknę
Weszłam w małżeństwo wierząc, że wystarczy być „grzeczną”, a rodzina męża mnie zaakceptuje. Dopiero pies, którego wzięłam wbrew rozsądkowi i cudzym oczekiwaniom, zmusił mnie do trzech decyzji bez odwrotu: wyprowadzki, terapii i zerwania z rolą wiecznej winnej. To opowieść o wypaleniu, o zapachu klatki schodowej po kapuście i płynie do podłóg, i o tym, jak jedno zwierzę potrafi uratować człowieka przed samym sobą.