Uciekłam od męża z dwojgiem dzieci. Najbliższa koleżanka zamknęła przed nami drzwi, a pomogła sąsiadka, której ledwo mówiłam „dzień dobry”

Uciekłam od męża z dwojgiem dzieci. Najbliższa koleżanka zamknęła przed nami drzwi, a pomogła sąsiadka, której ledwo mówiłam „dzień dobry”

Stałam z dziećmi na klatce schodowej, kiedy usłyszałam, że nie możemy zostać nawet na jedną noc. Uciekłam od przemocy z jedną torbą, bez pieniędzy na mieszkanie i bez pojęcia, co zrobię rano. Dzięki starszej sąsiadce i pracownicy ośrodka pomocy społecznej znalazłam bezpieczne miejsce, ale odbudowanie naszego życia okazało się znacznie trudniejsze niż samo odejście.