Usłyszałam od własnej matki, że zmarnowałam sobie życie, bo wybrałam męża „po takiej kobiecie” — a potem musiałam zdecydować, czy ratować małżeństwo, czy ulec całemu osiedlu
Stałam w kuchni z mokrymi od zmywania rękami, kiedy moja matka powiedziała przy moim mężu coś, czego nie umiem zapomnieć do dziś. Przez lata próbowaliśmy posklejać nasze małżeństwo, choć wszyscy wokół patrzyli na niego przez grzechy jego matki i odbierali nam spokój, pracę i godność. Zostałam między rodziną, osiedlem i własnym domem, a najtrudniejsze było to, że w tym wszystkim rosła nasza córka i widziała więcej, niż nam się wydawało.