Teściowie chcieli dać nam mieszkanie w najlepszej dzielnicy, a ja powiedziałam „nie” — prawie straciłam przez to męża
Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy siedziałam przy stole u teściów i usłyszałam propozycję, która dla wszystkich brzmiała jak spełnienie marzeń, a dla mnie jak początek końca. Zderzyłam się wtedy nie tylko z pieniędzmi i dumą, ale też z własnym lękiem, że w cudzym komforcie można bardzo łatwo zgubić siebie. Prawie rozpadło mi się małżeństwo, zanim zrozumiałam, że niezależność nie polega na wiecznej walce, tylko na tym, żeby razem ustalić własne zasady.