Dopiero po zawale zrozumiałam, że moje dzieci nie uciekają od siebie nawzajem — one od lat uciekają ode mnie i od naszego starego mieszkania w centrum
Leżałam na podłodze w kuchni, walcząc o oddech, i wtedy po raz pierwszy naprawdę dotarło do mnie, jak puste stało się moje życie mimo pełnego mieszkania wspomnień. Po zawale zobaczyłam, że moje dorosłe dzieci nie czują już w naszym domu ciepła, tylko ciężar dawnych kłótni, pretensji i milczenia, którego latami nie chciałam nazwać. Sprzedaż starego mieszkania bolała mnie bardziej, niż umiałam przyznać, ale właśnie ten ból stał się początkiem czegoś, co powinnam była zrobić dużo wcześniej.