Uciekłam z Podkarpacia do Krakowa z małym synem na rękach, bo we własnym domu byłam dla wszystkich największym wstydem
Pamiętam, jak stałam w kuchni z drżącymi rękami, a mój ojciec patrzył na mnie tak, jakbym zniszczyła całą naszą rodzinę. Zostałam sama z synem w małej miejscowości na Podkarpaciu, otoczona plotkami, pogardą i ciszą, która bolała bardziej niż krzyk. Dopiero wyjazd do Krakowa nauczył mnie, że wstyd nie był mój, a droga do pojednania czasem prowadzi przez ucieczkę.