Mój syn przestał odbierać moje telefony, więc napisałam do jego żony: decyzja, której żałuję

– Michał, odbierz, proszę… – szepnęłam do telefonu, słysząc po raz kolejny sygnał oczekiwania, który po kilku sekundach zamienił się w głuchą ciszę. To już trzeci dzień z rzędu, kiedy mój syn nie odbierał moich telefonów. Zawsze dzwoniłam do niego co drugi dzień, czasem częściej, bo przecież matka musi wiedzieć, czy jej dziecko jest szczęśliwe, czy niczego mu nie brakuje. Ale ostatnio… wszystko się zmieniło.

Pamiętam naszą ostatnią rozmowę. Był wieczór, siedziałam przy kuchennym stole, a przez okno wpadało zimne, listopadowe światło. Michał był poirytowany, a ja – jak zwykle – nie mogłam się powstrzymać od zadawania pytań.

– Mamo, proszę cię, nie dzwoń codziennie. Daj nam trochę przestrzeni. Marta i ja musimy sami rozwiązywać nasze sprawy. – Jego głos był stanowczy, ale słyszałam w nim zmęczenie.

– Ale ja tylko chcę wiedzieć, czy wszystko u was w porządku. Przecież nie mogę przestać się martwić! – odpowiedziałam, czując, jak łzy napływają mi do oczu.

– Wiem, ale to już przesada. Musisz mi zaufać. – Rozłączył się, zanim zdążyłam cokolwiek dodać.

Od tamtej pory próbowałam się powstrzymać. Trzymałam się obietnicy, choć serce mi pękało. Każdego dnia patrzyłam na telefon, czekając na wiadomość, znak, cokolwiek. Ale nic nie przychodziło. Michał nie dzwonił, nie pisał. Czułam się coraz bardziej samotna, jakby ktoś odciął mnie od najważniejszej części mojego życia.

W końcu nie wytrzymałam. Postanowiłam napisać do Marty. Zawsze była miła, choć wyczuwałam, że nie do końca mnie akceptuje. Może uważała mnie za zbyt wścibską, za bardzo obecna w ich życiu. Ale przecież chciałam tylko pomóc…

Napisałam krótką wiadomość: „Cześć Marto, czy wszystko u was w porządku? Michał nie odbiera moich telefonów. Martwię się. Pozdrawiam, Anna.”

Odpowiedź przyszła po kilku godzinach. Była krótka, chłodna, niemal urzędowa: „Dzień dobry, wszystko w porządku. Michał jest bardzo zajęty w pracy. Pozdrawiam.”

Coś mnie tknęło. Znałam swojego syna – nawet jeśli był zapracowany, zawsze znalazł chwilę, żeby napisać choćby krótką wiadomość. Zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę wszystko jest w porządku. Może mają problemy, o których nie chcą mi powiedzieć? Może Marta nie chce, żebym się wtrącała, bo coś przede mną ukrywa?

Przez kolejne dni nie mogłam spać. W głowie kłębiły mi się najgorsze scenariusze. Czy Michał jest chory? Czy się pokłócili? A może… może Marta go odizolowała ode mnie? Przecież słyszałam o takich przypadkach – synowie, którzy pod wpływem żon odcinają się od matek. Czy to właśnie mnie spotkało?

W końcu zebrałam się na odwagę i pojechałam do nich bez zapowiedzi. Stałam pod ich blokiem, trzymając w rękach ciasto drożdżowe, które Michał zawsze lubił. Serce waliło mi jak młot. Zadzwoniłam domofonem. Odpowiedziała Marta.

– Dzień dobry, pani Anno. Michała nie ma w domu. Jest w delegacji. – Jej głos był spokojny, ale wyczuwałam w nim napięcie.

– A kiedy wróci? – zapytałam, próbując ukryć drżenie głosu.

– Nie wiem dokładnie. Proszę zadzwonić, jak będzie pani chciała się umówić. – Rozłączyła się, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć.

Stałam pod tym blokiem jeszcze kilka minut, czując się jak intruz. Ludzie mijali mnie obojętnie, a ja miałam ochotę zniknąć. Wróciłam do domu z ciężkim sercem. Przez kolejne dni nie miałam siły nawet wstać z łóżka. Czułam się zdradzona, odrzucona, niepotrzebna.

W końcu, po tygodniu, zadzwonił Michał. Jego głos był obcy, zimny.

– Mamo, dlaczego pojechałaś do nas bez zapowiedzi? Prosiłem cię, żebyś dała nam trochę przestrzeni.

– Martwiłam się… Nie odbierałeś, nie pisałeś… Myślałam, że coś się stało. – Głos mi się łamał.

– Nic się nie stało. Po prostu chcę mieć trochę spokoju. Marta też. Twoje ciągłe telefony, wiadomości… To dla nas za dużo. – Westchnął ciężko. – Musisz to zrozumieć.

– Ale ja… ja tylko chciałam pomóc. – Poczułam, jak łzy spływają mi po policzkach.

– Wiem, mamo. Ale czasem twoja pomoc bardziej przeszkadza niż pomaga. Proszę cię, uszanuj to.

Rozłączył się. Zostałam sama, z poczuciem winy i żalu. Przez kolejne dni nie mogłam przestać myśleć o tym, co się stało. Czy naprawdę byłam tak złą matką? Czy moje troski i lęki sprawiły, że straciłam syna?

Zaczęłam analizować nasze relacje. Przypominałam sobie, jak Michał był mały, jak tulił się do mnie, jak razem piekliśmy ciasta, jak opowiadał mi o swoich marzeniach. A teraz… dorosły mężczyzna, który nie chce mieć ze mną kontaktu. Czy to naturalna kolej rzeczy? Czy każda matka musi w końcu pogodzić się z tym, że jej dziecko odchodzi?

Próbowałam zająć się czymś innym – czytałam książki, spotykałam się z koleżankami, chodziłam na spacery. Ale w głębi duszy czułam pustkę. Każdy dźwięk telefonu wywoływał we mnie nadzieję, że to Michał. Każda wiadomość od Marty była jak zimny prysznic.

Pewnego dnia, podczas zakupów, spotkałam sąsiadkę, panią Krystynę. Zawsze była rozmowna, lubiła plotkować.

– Co u pani słychać, pani Anno? Dawno nie widziałam pani z synem.

– Michał jest bardzo zajęty… – odpowiedziałam wymijająco.

– A ja słyszałam, że jego żona… no, nie chcę plotkować, ale podobno nie pozwala mu utrzymywać kontaktów z rodziną. – Spojrzała na mnie znacząco.

To zdanie uderzyło mnie jak obuchem. Czy to możliwe, że Marta naprawdę odizolowała Michała ode mnie? Czy to ja byłam problemem, czy może ona? A może obie popełniłyśmy błędy?

Wieczorem długo rozmyślałam nad tym, co usłyszałam. Może powinnam była wcześniej zaufać Michałowi, dać mu więcej swobody. Może moje lęki i nadopiekuńczość sprawiły, że poczuł się przytłoczony. Ale czy matka może przestać się martwić o swoje dziecko? Czy można nauczyć się żyć z tą pustką?

Czasem patrzę na zdjęcia Michała z dzieciństwa i zastanawiam się, gdzie popełniłam błąd. Czy to naprawdę koniec naszej bliskości? Czy jeszcze kiedyś usłyszę od niego szczery śmiech, poczuję ciepło jego ramion?

Może powinnam była odpuścić wcześniej. Może powinnam była zaufać, że sam sobie poradzi. Ale jak pogodzić się z tym, że dla własnego dziecka stajesz się ciężarem?

Czy każda matka musi w końcu nauczyć się samotności? Czy to cena za miłość, którą dajemy bezwarunkowo?