Odziedziczyłam pałac i psa po pani Zofii. Testament rozbił rodzinę, a on jeden uratował mnie przed sobą
Wszystko zaczęło się od testamentu pani Zofii i psa, którego nikt nie chciał. Myślałam, że pałac będzie spełnieniem marzeń, a okazał się zapalnikiem wojny w rodzinie i moim prywatnym wypaleniem. Ten pies nie był dodatkiem do historii — to przez niego podjęłam decyzje, których już nie da się cofnąć.