Kiedy moja Ela krzyczała o pieniądze, a ja trzymałam zakrwawioną smycz — i jeszcze nie wiedziałam, że to pies uratuje nam obie
Stałam na klatce w bloku na Pradze, ściskając smycz, na której pojawiła się krew, i słyszałam w sobie echo słów mojej córki o pieniądzach. Nie byłam bohaterką, tylko zmęczoną emerytką, która nagle dostała pod opiekę psa i odpowiedzialność, jakiej nie planowała. To on popchnął mnie do decyzji, które na zawsze zmieniły moje relacje, zdrowie psychiczne i to, jak rozumiem miłość.