Zostałam sama z wnukiem, kiedy moja córka przepadła bez śladu. Najbardziej bałam się nie jej milczenia, tylko tego, że ktoś zapuka i zabierze mi dziecko
Stałam w kuchni z telefonem przy uchu, kiedy usłyszałam od córki tylko kilka urwanych słów, a potem ciszę, która do dziś świdruje mi głowę. Zostałam sama z małym wnukiem i panicznie walczyłam z urzędami, żeby nie trafił do ośrodka ani do obcych ludzi. Do dziś próbuję zrozumieć, czy moja córka uciekła, czy ktoś naprawdę odebrał jej możliwość powrotu.