Na moich siedemdziesiątych urodzinach syn patrzył na mnie jak na obcą. Wtedy zrozumiałam, ile w rodzinie może kosztować jedno marzenie
Siedziałam przy kuchennym stole, kiedy mój syn powiedział mi prosto w twarz, że wydałam pieniądze „dzieciom sprzed nosa”, i poczułam się, jakby ktoś nagle przekreślił całe moje życie. Przez lata odkładałam po cichu, myśląc o wnukach, o trudnych czasach i o tym, że kiedyś pomogę, ale na siedemdziesiąte urodziny pierwszy raz zrobiłam coś tylko dla siebie. Do dziś nie wiem, czy miałam do tego prawo, choć po wszystkim usiedliśmy jeszcze razem i powiedzieliśmy sobie rzeczy, które bolały najbardziej.