Marta spakowała walizkę i powiedziała, że nie może dłużej mieszkać z moją zmarłą żoną

Po śmierci Ani zostałem sam z naszym synem i długo nie potrafiłem wyobrazić sobie życia bez niej. Kiedy poznałem Martę, uwierzyłem, że możemy stworzyć nowy dom, ale nie zauważyłem, jak mocno przeszłość wciąż rządziła naszą codziennością. Dopiero gdy odeszła, zrozumiałem, że miłość do zmarłej żony zamieniłem w ciężar, który kazałem dźwigać wszystkim wokół.