Po pięciu latach ciszy zapukałam do drzwi matki, bo mój syn walczył o zdrowie, a ja nie miałam już dokąd uciec
Stałam pod drzwiami matki, z którą nie rozmawiałam od pięciu lat, i czułam, jak wstyd miesza mi się z rozpaczą. Wróciłam do rodzinnego miasta nie po przebaczenie, tylko po pomoc, bo mój mąż odszedł, a mój syn miał przed sobą operację. Nie naprawiłyśmy wszystkiego, ale przy wnuku zaczęłyśmy uczyć się siebie od nowa, ostrożnie, po kawałku.