Oddałem dzieciom całe życie, a na końcu zostałem sam. Najbardziej zabolało mnie to, co zrobili przy moim łóżku i po mojej śmierci
Do końca wierzyłem, że skoro całe życie stawiałem dzieci ponad sobą, to kiedy przyjdzie najgorsze, będą obok mnie. Zamiast tego patrzyłem, jak tłumaczą się pracą, kredytami i wiecznym brakiem czasu, a ja gasnę sam w szpitalnej sali. Najbardziej boli mnie jednak to, że po wszystkim spotkali się naprawdę dopiero na moim pogrzebie — i nie po to, żeby mnie opłakać.