Milczał, kiedy jego rodzice mnie niszczyli. Dopiero gdy wszystko pękło, przyznał, że to on stracił nasze pieniądze
Siedziałam przy stole u teściów i czułam, jak każde ich słowo wbija się we mnie jak szpilka, a mój mąż patrzył w talerz i nie powiedział ani jednego zdania w mojej obronie. Przez długie miesiące to ja byłam winna ich oczach za pieniądze, które on sam utopił w złym interesie, a moje własne małżeństwo zaczęło się sypać po cichu, między zupą a zimnym milczeniem. Kiedy w końcu powiedział prawdę, nie poczułam ulgi, tylko wściekłość, bo zrozumiałam, że dla świętego spokoju oddał moją godność jak coś taniego i wymiennego.