Uciekłam z domu z jedną torbą, a kiedy mąż znalazł mnie u mojej matki, zrozumiałam, że jeśli teraz wrócę, już nigdy siebie nie uratuję
Stałam w przedpokoju u matki, kiedy mój mąż wszedł bez zaproszenia i tonem rozkazu kazał mi wracać do domu, jakbym była jego własnością. Najgorsze było to, że obok niego stały moja matka i siostra, które zamiast mnie bronić, powtarzały, że dla dzieci i dla świętego spokoju powinnam wszystko wybaczyć. Wtedy pierwszy raz naprawdę poczułam, że albo wybiorę siebie i bezpieczeństwo, albo znowu dam się zepchnąć do życia, które od dawna mnie niszczyło.