Kiedy zabronił mi wyjść do teatru, zrozumiałam, że moje dzieci uczą się strachu zamiast miłości
Stałam w przedpokoju w płaszczu i z biletem do teatru w dłoni, kiedy mój mąż zaczął krzyczeć tak, że dzieci zamarły w progu pokoju. W tamtej chwili pierwszy raz zobaczyłam wyraźnie, że nie chodzi już tylko o mnie, ale o to, co codziennie dzieje się z naszym domem i naszymi dziećmi. Odeszłam z pomocą przyjaciółki, złożyłam pozew, walczę o alimenty i opiekę, i uczę się żyć od nowa, po swojemu.