Kiedy rodził się nasz syn, my prawie się rozpadliśmy. Myślałam, że to koniec naszego małżeństwa

Kiedy rodził się nasz syn, my prawie się rozpadliśmy. Myślałam, że to koniec naszego małżeństwa

Leżałam na łóżku na izbie przyjęć położniczej i krzyczałam na męża, że ma wyjść, bo nie mogłam już patrzeć na jego twarz. Zamiast radości po narodzinach naszego syna przyszły lęk, wstyd i poczucie, że oboje kompletnie nie nadajemy się na rodziców. Dopiero kiedy przestaliśmy udawać silnych i poprosiliśmy o pomoc, zobaczyłam, jak blisko byliśmy końca i jak bardzo jeszcze chcieliśmy o nas zawalczyć.