Wzięłam kredyt dla własnego brata, a potem to do mnie zapukał komornik. Do dziś spłacam jego hazard i próbuję żyć dalej
Nigdy nie zapomnę dnia, w którym komornik stanął w moich drzwiach, a ja zrozumiałam, że zaufałam nie temu człowiekowi, co trzeba. Wzięłam kredyt na mojego brata, bo płakał, błagał i przysięgał, że chodzi o chwilowy kryzys, a nie o hazard, o którym wszyscy w rodzinie mówili szeptem. Dziś on chodzi na terapię, a ja nadal spłacam raty, próbując poskładać małżeństwo, własny spokój i resztki zaufania do najbliższych.