Oddałam dzieciom wszystko, a dziś słyszę tylko: „Mamo, nie teraz”
Siedziałam sama w przychodni z numerkiem w dłoni i nagle zrozumiałam, że najbardziej boli mnie już nie serce, tylko cisza po moich dzieciach. Przez lata pomagałam im na każdym starcie, sprzedawałam swoje rzeczy, brałam nadgodziny i ratowałam ich z długów, a dziś jestem dla nich krótkim telefonem i przelewem na leki. Opowiadam to, bo nie wiem, czy naprawdę wymagam za dużo, czy po prostu każda matka w końcu zostaje sama ze swoją miłością.