W sądzie usłyszałam, że jestem tylko naiwną kurą domową. Wtedy wstałam i w dziesięciu językach rozbiłam kłamstwo mojego męża
Siedziałam na sali sądowej i słuchałam, jak obcy ludzie opisują mnie jako pustą, zastraszoną żonę, która nawet nie rozumiała dokumentów, pod którymi widniał jej podpis. Przez lata uczyłam się języków, żeby przetrwać dom, w którym krzyk był codziennością, a później to właśnie ta obsesja stała się moim jedynym ratunkiem, gdy mąż wrobił mnie w kredytowy przekręt. Kiedy w końcu przemówiłam własnym głosem, nie broniłam już tylko swojej niewinności — pierwszy raz w życiu wyrwałam się z rąk ludzi, którzy chcieli zrobić ze mnie nikogo.