Kiedy oddaliśmy serce naszego synka innym dzieciom, moja własna matka nazwała mnie wyrodną matką

Kiedy oddaliśmy serce naszego synka innym dzieciom, moja własna matka nazwała mnie wyrodną matką

Stałam na szpitalnym korytarzu, gdy moja mama krzyczała, że rozszarpuję ciało własnego dziecka, a ja czułam, jak pęka mi serce drugi raz tego samego dnia. Musiałam razem z mężem podjąć decyzję o oddaniu organów naszego synka po wypadku, choć ta decyzja rozdarła rodzinę na pół i zostawiła we mnie potworne poczucie winy. Dopiero list od matki uratowanego chłopca sprawił, że po wielu miesiącach pierwszy raz odważyłam się pomyśleć, że może nasz Jaś nie odszedł całkiem.