Kiedy własne dziecko oskarża cię o wszystko – wyznanie matki, która została sama
– Ty nigdy mnie nie kochałaś! – krzyknęła Lana, trzaskając drzwiami mojego pokoju. Jej głos odbił się echem po naszym ciasnym mieszkaniu na warszawskim Bródnie. Stałam w kuchni z rękami zanurzonymi w zimnej wodzie, próbując zmyć z talerza resztki obiadu, którego i tak nie tknęła. W tej chwili poczułam się tak, jakby ktoś wyciągnął mi serce z piersi i rzucił nim o podłogę.
Mam na imię Magda. Mam 52 lata i od piętnastu lat jestem sama. Mój mąż, Tomek, zostawił mnie dla młodszej kobiety, kiedy nasza Lana miała zaledwie dwa lata. Pamiętam ten dzień jak dziś – siedziałam na podłodze w łazience, trzymając w ramionach płaczącą córeczkę, a on pakował walizki i powtarzał, że „tak będzie lepiej dla wszystkich”.
Od tamtej pory nie miałam czasu na żal ani łzy. Musiałam pracować – najpierw w sklepie spożywczym na dwie zmiany, potem jeszcze sprzątałam klatki schodowe wieczorami. Wszystko po to, żeby Lana miała buty na zimę, podręczniki do szkoły i choćby namiastkę normalnego dzieciństwa. Zawsze powtarzałam sobie: „Jeszcze trochę, Magda. Jeszcze tylko kilka lat i będzie lepiej”.
Ale nie było lepiej. Z każdym rokiem Lana stawała się coraz bardziej zamknięta w sobie. W gimnazjum zaczęła przynosić gorsze oceny, przestała rozmawiać ze mną o swoich problemach. Próbowałam rozmawiać z wychowawczynią, ale słyszałam tylko: „Pani Magdo, Lana jest inteligentna, tylko coś ją gryzie”.
Pamiętam jedną noc, kiedy wróciłam do domu po dwunastogodzinnej zmianie. Zastałam Lanę siedzącą na podłodze w swoim pokoju, z podkrążonymi oczami i pustym wzrokiem. Usiadłam obok niej i zapytałam:
– Córeczko, co się dzieje?
Odpowiedziała tylko:
– Nic.
Z czasem zaczęły się kłótnie. O wszystko: o bałagan w pokoju, o to, że nie mam dla niej czasu, o to, że nie rozumiem jej świata. Próbowałam tłumaczyć, że robię to wszystko dla niej – ale ona słyszała tylko wyrzuty.
Kiedy skończyła liceum i dostała się na studia na UW, byłam z niej dumna jak nigdy wcześniej. Wzięłam nawet dodatkowe godziny sprzątania w biurach, żeby mogła mieszkać w akademiku i nie musiała się martwić o pieniądze. Ale wtedy zaczęły się nowe pretensje.
– Dlaczego nie mogę mieć wszystkiego jak inni? – pytała z wyrzutem. – Dlaczego muszę dorabiać w kawiarni?
– Lana, ja naprawdę robię wszystko, co mogę…
– Nie rozumiesz! Ty mi tylko powtarzasz, że mam być wdzięczna!
Wtedy jeszcze wierzyłam, że to minie. Że dorosłość przyniesie jej zrozumienie. Ale dziś wiem, jak bardzo się myliłam.
Dwa tygodnie temu Lana przyszła do mnie z chłopakiem – Pawłem. Siedzieliśmy przy stole w kuchni, a ona nagle wybuchła:
– Wiesz co? Ty mi zmarnowałaś życie! Przez ciebie niczego nie mam! Nawet tata odszedł przez ciebie!
Poczułam się tak upokorzona… Paweł patrzył na mnie z mieszaniną współczucia i zażenowania. Chciałam coś powiedzieć, ale głos ugrzązł mi w gardle.
Przez kolejne dni Lana nie odzywała się do mnie prawie wcale. Zaczęła zabierać swoje rzeczy z domu – książki, ubrania, nawet stare zdjęcia z dzieciństwa. W końcu napisała mi SMS-a: „Nie chcę mieć z tobą kontaktu. Ukradłaś mi młodość”.
Siedzę teraz sama w pustym mieszkaniu i próbuję zrozumieć: gdzie popełniłam błąd? Czy powinnam była mniej pracować i więcej czasu spędzać z Laną? Czy powinnam była być bardziej stanowcza? A może to wszystko przez Tomka – przez jego zdradę i odejście?
Czasem myślę o tym, jak wyglądałyby nasze życie, gdyby Tomek został z nami. Może Lana miałaby wtedy normalną rodzinę i nie szukałaby winy we mnie? Może nie musiałabym codziennie walczyć o każdy grosz?
Ostatnio spotkałam Tomka przypadkiem na bazarze. Był z nową żoną i synkiem. Uśmiechnął się do mnie sztucznie i zapytał:
– Co u Lany?
Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Czy powiedzieć mu prawdę? Że nasza córka nienawidzi mnie za wszystko – także za jego decyzje?
Wieczorami przeglądam stare zdjęcia – mała Lana na placu zabaw, Lana z pierwszym świadectwem z paskiem… I pytam siebie: czy naprawdę byłam taką złą matką? Czy można kochać za bardzo? Czy poświęcenie zawsze musi oznaczać samotność?
Może ktoś z was potrafi mi odpowiedzieć: czy matka może być winna temu, że chciała dla dziecka wszystkiego? Czy to ja zawiodłam Lanę… czy może ona nigdy nie chciała mnie zrozumieć?