Krzyczałam, że chce zastąpić moją mamę. Dopiero słowa męża uświadomiły mi, z kim naprawdę walczę
— Nie siadaj na miejscu mamy! — krzyknęłam tak głośno, że tata upuścił widelec, a sos z pieczeni chlapnął na biały obrus.
Barbara zamarła przy stole. Powoli odsunęła krzesło, jakby naprawdę zrobiła coś strasznego.
— Aniu, ja nie wiedziałam… — zaczęła.
— Oczywiście, że nie wiedziałaś. Nic o niej nie wiesz, a chodzisz po jej domu w jej kapciach!
Zapadła cisza. Mój mąż, Paweł, patrzył na mnie z niedowierzaniem. Tata zacisnął usta. Tylko zegar w kuchni tykał tak samo jak wtedy, gdy mama jeszcze żyła i wołała nas na niedzielny rosół.
Mama zmarła osiem miesięcy wcześniej. Rak trzustki zabrał ją w jedenaście tygodni. Jeszcze w maju sadziła pelargonie, a w sierpniu trzymałam ją za chłodną rękę na oddziale w Lublinie. Po pogrzebie wróciłam do pracy w sklepie, prałam, gotowałam i odpowiadałam wszystkim, że jakoś się trzymam.
Nie trzymałam się.
Kiedy tata powiedział, że spotyka się z Barbarą, poczułam się zdradzona. Minęło zaledwie pół roku. Poznali się podobno w przychodni. Ona też była wdową. Mówiła spokojnie, przynosiła sernik i nigdy nie próbowała nazywać mnie córką. To nie miało znaczenia. Drażniło mnie nawet to, jak odwieszała płaszcz.
Po tamtym obiedzie Paweł dogonił mnie przed blokiem.
— Anka, co ty wyprawiasz?
— Bronisz jej?
— Nie. Próbuję zrozumieć ciebie.
— To się bardziej postaraj.
W domu zatrzasnęłam się w łazience. Paweł przez chwilę stał pod drzwiami, potem odszedł. Następnego dnia nie przygotował mi kawy. Niby drobiazg, ale wtedy wszystko odbierałam jak atak.
Zaczęliśmy kłócić się o rachunki, zakupy i jego późne powroty z warsztatu. Gdy zapomniał kupić płyn do naczyń, powiedziałam, że na nikim nie mogę polegać. Kiedy zaproponował, żebym porozmawiała z psychologiem, rzuciłam kubkiem do zlewu. Pękł. Był od mamy.
Usiadłam na podłodze i rozpłakałam się, ale gdy Paweł chciał mnie objąć, odepchnęłam go.
Kilka dni później oznajmił, że przenosi się na jakiś czas do brata.
— Nie odchodzę dlatego, że płaczesz — powiedział, pakując koszule. — Odchodzę, bo już nie pozwalasz mi być blisko. Za wszystko mnie karzesz, tylko nie wiem za co.
— To idź. Wszyscy odchodzą.
Znieruchomiał z torbą w ręku.
— Twoja mama nie odeszła od ciebie z własnej woli.
Te słowa zabolały bardziej niż krzyk. Po jego wyjściu przez godzinę siedziałam w przedpokoju. W końcu zadzwoniłam do taty. Nie odebrał. Pojechałam więc do niego autobusem, ze ściśniętym żołądkiem i oczami spuchniętymi od płaczu.
Drzwi otworzyła Barbara. Miała na sobie własne kapcie, granatowe, tanie, chyba z targu.
— Taty nie ma. Poszedł po leki — powiedziała ostrożnie. — Ale możesz wejść.
W kuchni zobaczyłam zdjęcie mamy stojące na kredensie. Obok palił się mały znicz.
— Chciałam go schować, bo bałam się, że pomyślisz… — Barbara urwała. — Twój tata powiedział, że Krystyna nigdzie stąd nie zniknie.
Pierwszy raz spojrzałam na nią naprawdę. Miała zmęczoną twarz i dłonie zaciśnięte na ścierce.
— Myślisz, że chcę ją zastąpić — dodała. — Nie chcę. Ja nawet nie zajmuję jej strony łóżka. Twój ojciec wciąż czasem budzi się i woła jej imię.
Coś we mnie puściło. Nie elegancko, nie spokojnie. Zaczęłam szlochać, aż zabrakło mi tchu.
— Jestem na nią zła — wyszeptałam. — Umarła i zostawiła mnie z tym wszystkim.
Barbara usiadła obok, ale mnie nie dotknęła.
— Ja też byłam zła na swojego męża. Przez dwa lata.
To wystarczyło. Nie stałyśmy się nagle rodziną jak z reklamy. Jednak wypiłyśmy herbatę. Przeprosiłam ją za krzesło, kapcie i wszystkie słowa, których nie dało się cofnąć.
Następnego dnia zadzwoniłam do poradni. Potem pojechałam do Pawła. Długo stałam przed drzwiami jego brata.
— Nie obiecam, że od jutra będę sobą — powiedziałam. — Ale już wiem, że to nie ty jesteś moim wrogiem.
Paweł przytulił mnie dopiero po chwili. Jakby sprawdzał, czy znowu go nie odepchnę.
Barbara nadal nie jest i nigdy nie będzie moją mamą. Może jednak nie musi nią być, żeby znaleźć miejsce przy naszym stole.
Czy akceptacja nowej osoby jest zdradą wobec zmarłej mamy, czy właśnie zgodą na to, by miłość w rodzinie nie umarła razem z nią?