„To też mój dom!” – Kiedy rodzina rozpada się przez spadek

„Otwieraj, mamo! To też mój dom!” – głos Tomka rozdzierał ciszę świtu, a jego pięść waliła w drzwi z taką siłą, że aż drżały szyby. Stałam po drugiej stronie, z dłonią zaciśniętą na klamce, sercem bijącym jak oszalałe. Za nim słyszałam Anetę, jej zimny, wyrachowany ton: „Nie będziemy tu stać jak żebracy. Masz obowiązek nas wpuścić!”

Przez chwilę miałam ochotę udawać, że mnie nie ma. Ale wiedziałam, że to niemożliwe. Od śmierci Staszka minęły dwa miesiące, a dom, w którym przeżyliśmy razem czterdzieści lat, stał się polem bitwy. Syn i synowa przyjechali z samego rana, nie zważając na moje łzy, żałobę, ani na to, że jeszcze nie zdążyłam się pozbierać. Tomek trzymał w ręku młotek – nie wiem, czy miał zamiar wyważyć drzwi, czy tylko mnie przestraszyć. Ale widok narzędzia w jego dłoni przeszył mnie lodowatym strachem.

Otworzyłam. „Czego chcecie?” – zapytałam, starając się, by mój głos nie drżał. Tomek wszedł pierwszy, rozglądając się po korytarzu, jakby szukał czegoś, co mógłby mi wyrwać. Aneta weszła za nim, z miną, jakby już była panią tego domu. „Przyszliśmy po swoje” – powiedziała chłodno. „Ten dom należy do Tomka. Do nas. Nie możesz nas tu trzymać z dala.”

Poczułam, jak wzbiera we mnie gniew. „Staszek zapisał dom mnie. Tak chciał. To był jego wybór.”

Tomek rzucił młotek na podłogę, aż zadudniło. „To niesprawiedliwe! Pracowałem tu całe dzieciństwo, pomagałem ojcu, a teraz wszystko zostaje tobie?!”

Chciałam mu odpowiedzieć, że dom to nie tylko cegły i dach, ale wspomnienia, miłość, łzy i śmiech, które tu zostawiłam. Ale nie zdążyłam. Aneta już zaczęła wyliczać: „Sprzedamy dom, kupimy mieszkanie w Warszawie, a ty dostaniesz swoją część. Tak będzie najlepiej.”

Zrobiło mi się słabo. Przypomniałam sobie, jak Staszek mówił: „Niech dom zostanie przy tobie, Marysiu. Tomek sobie poradzi, a ty będziesz miała gdzie żyć.” Ale Tomek nie rozumiał. Dla niego liczyły się tylko pieniądze.

Wtedy usłyszałam cichy płacz. To była Zosia, moja wnuczka, która spała w pokoju obok. Przyszła do mnie na kilka dni, bo Aneta nie miała dla niej czasu. Zosia wtuliła się we mnie, a ja poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. „Babciu, dlaczego tata krzyczy?”

Tomek spojrzał na córkę, jakby dopiero teraz zrozumiał, że jest świadkiem tej awantury. Ale Aneta tylko wzruszyła ramionami. „Nie mieszaj dziecka w dorosłe sprawy.”

Wtedy pękłam. „To wy mnie mieszacie w swoje sprawy! Przychodzicie tu, jakbyście byli obcy, żądacie, grozicie… A ja przez całe życie dawałam wam wszystko, co miałam!”

Tomek spuścił głowę, ale Aneta nie ustępowała. „Nie będziemy tu mieszkać kątem. Albo sprzedasz dom, albo pójdziemy do sądu.”

Wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Z korytarza dobiegł głos – cichy, ale stanowczy. To była moja siostra, Basia, która przyjechała poprzedniego wieczoru, żeby mnie wesprzeć. „Nie macie prawa tak traktować matki. Staszek zostawił testament, wszystko jest jasne. Jeśli chcecie wojny, to ją dostaniecie, ale pamiętajcie, że to wy będziecie musieli spojrzeć sobie w oczy każdego dnia.”

Tomek zbladł. „Ciociu, to nie twoja sprawa.”

Basia podeszła do niego, patrząc mu prosto w oczy. „Jestem rodziną. I widzę, jak krzywdzisz własną matkę. Pamiętasz, jak płakała, kiedy byłeś chory? Jak nocami czuwała przy twoim łóżku? Teraz chcesz ją wyrzucić z domu?”

W pokoju zapadła cisza. Zosia przytuliła się mocniej. Aneta odwróciła wzrok. Ja stałam, czując, jak serce bije mi w piersi jak szalone.

Wtedy postanowiłam powiedzieć prawdę. „Tomek… Jest coś, czego nie wiesz. Twój ojciec nie zostawił ci domu, bo… bo wiedział, że nie jesteś gotowy. Bał się, że Aneta cię wykorzysta. Chciał, żebym to ja zdecydowała, co dalej. Ale jeśli naprawdę chcesz tu mieszkać, możesz. Ale nie będę sprzedawać domu. To miejsce jest dla rodziny, nie dla pieniędzy.”

Tomek spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłam łzy. „Mamo… Ja nie chcę cię skrzywdzić. Ale Aneta… Ona mnie naciska. Boję się, że odejdzie, jeśli nie dostaniemy tych pieniędzy.”

Aneta wybuchła: „Nie będę całe życie mieszkać w tej dziurze! Albo dom, albo koniec!”

Wtedy Zosia zaczęła płakać. „Nie chcę, żebyście się kłócili. Chcę, żebyśmy byli razem.”

Patrzyłam na nich wszystkich – syna, synową, wnuczkę, siostrę. W jednej chwili zrozumiałam, że dom nie jest wart rozbicia rodziny. Ale też nie mogę pozwolić, by ktoś mnie szantażował.

„Tomek, możesz tu zostać. Ale pod jednym warunkiem – Aneta musi mnie przeprosić. I obiecacie, że nie będziecie więcej grozić ani żądać ode mnie pieniędzy. Ten dom to nie tylko mury. To nasze życie.”

Aneta patrzyła na mnie z nienawiścią, ale widząc łzy Zosi, spuściła głowę. „Przepraszam” – wyszeptała. Nie wiem, czy szczerze, ale dla Zosi byłam gotowa spróbować jeszcze raz.

Tomek przytulił mnie mocno. „Dziękuję, mamo. Przepraszam, że cię zraniłem.”

Basia uśmiechnęła się do mnie ciepło. „Rodzina to najważniejsze, Marysiu. Nie pozwól, żeby dom was podzielił.”

Tamtego ranka wszystko się zmieniło. Dom pozostał mój, ale serce miałam rozdarte. Czy można przebaczyć taką zdradę? Czy rodzina naprawdę jest ważniejsza niż wszystko inne? Może wy mi powiecie…