Krew na schodach i mokry pysk: jak pies zmusił mnie, żebym przestała udawać, że daję radę
Zaczęło się od krwi na klatce schodowej i psa, który wcisnął mi nos w dłoń, jakby mówił: nie uciekaj. Byłam po rozwodzie i żyłam tak cicho, że nawet własne myśli brzmiały obco, a on wciągnął mnie z powrotem w życie, krok po kroku. Trzy decyzje, których nie da się cofnąć, podjęłam przez niego — i do dziś nie wiem, czy to była odwaga, czy desperacja.