Telefon ze szkolki i obce pazury: jak pies wyciągnął na wierzch prawdę o krzywdzie mojego syna
Jestem Marek i myślałem, że jako ojciec mam wszystko pod kontrolą, dopóki jeden telefon i mój pies nie rozszarpały mojej rutyny na kawałki. To on zmusił mnie do decyzji, których nie dało się cofnąć: zmiany pracy, konfrontacji ze szkołą i rozpoczęcia terapii rodzinnej. Ta historia jest o tym, jak w zwykłej polskiej codzienności odkryliśmy, że Filip jest krzywdzony, i jak pies stał się iskrą, która uratowała naszą rodzinę, zanim pękliśmy na dobre.