Poświęciłam wszystko dla mamy, a brat przyszedł tylko po spadek
Trzy lata poświęceń, nieprzespanych nocy i walki z chorobą matki kontra zimna kalkulacja brata, który widzi w rodzinnym domu jedynie kapitał na inwestycje. Czy w obliczu tak ogromnej krzywdy i braku empatii można jeszcze mówić o więziach rodzinnych, a sprawiedliwość to tylko matematyczny podział spadku po połowie?