Krew na klatce i obroża w mojej dłoni — a ja wciąż nie wiedziałam, czy powiedzieć prawdę
Biegłam po schodach w bloku w Łodzi, a mój pies wcisnął mi się pod kolana tak gwałtownie, że prawie upuściłam smycz, kiedy zobaczyłam krew na jego łapie. W ręku ściskałam też zmięty papier z diagnozą Marka, mój własny mały sekret, od którego bolał mnie żołądek bardziej niż ten widok. Wtedy usłyszałam na klatce ciężkie kroki sąsiada i zrozumiałam, że jeśli teraz nie zareaguję, stracę coś więcej niż spokój — tylko jeszcze nie wiedziałam co.