Moja najlepsza przyjaciółka wyszła za mojego byłego. Po latach odkryłam, co naprawdę planował…
– Nie wierzę ci, Anka! – krzyknęła Magda, a jej głos odbił się echem od ścian mojej kuchni. – Po prostu nie wierzę, że jeszcze o nim myślisz!
Stałyśmy naprzeciwko siebie, obie zbyt blisko, zbyt spięte. W powietrzu wisiał zapach kawy i czegoś jeszcze – czegoś gorzkiego, czego nie dało się wypowiedzieć na głos. Magda była moją najlepszą przyjaciółką od podstawówki. Zawsze mówiłyśmy sobie wszystko. Aż do dnia, gdy powiedziała mi, że zakochała się w moim byłym chłopaku.
Wtedy nie krzyczałam. Wtedy tylko patrzyłam na nią z niedowierzaniem, jakby nagle zamieniła się w kogoś obcego. Paweł był moją pierwszą wielką miłością. Byliśmy razem trzy lata, planowaliśmy wspólne życie – aż pewnego dnia powiedział mi, że już mnie nie kocha. Nie wiedziałam wtedy, że powodem była Magda.
Przez miesiące próbowałam się pozbierać. Unikałam ich, nie odbierałam telefonów. W końcu jednak Magda przyszła do mnie do pracy i powiedziała: „Nie chcę cię stracić. Proszę, spróbuj mnie zrozumieć.”
Próbowałam. Naprawdę próbowałam. Byłam nawet na ich ślubie – siedziałam w drugim rzędzie i uśmiechałam się przez łzy, gdy Paweł przysięgał jej miłość do końca życia. Potem wróciłam do swojego mieszkania i przez całą noc płakałam w poduszkę.
Minęły lata. Magda i Paweł mieli już dwoje dzieci, a ja zbudowałam swoje życie na nowo. Pracowałam jako nauczycielka w liceum, miałam własne mieszkanie na Pradze i kota o imieniu Stefan. Czasem spotykałyśmy się z Magdą na kawę, rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym – o dzieciach, pracy, polityce. Nigdy o Pawle.
Aż do tego dnia.
– Anka… – Magda nagle zamilkła i spojrzała na mnie tak, jakby chciała coś powiedzieć, ale bała się wypowiedzieć te słowa na głos.
– Co się stało? – zapytałam cicho.
– Paweł… On… On chce ode mnie odejść – wyszeptała.
Zamarłam. Przez chwilę nie mogłam oddychać.
– Dlaczego? – wydusiłam w końcu.
Magda spuściła wzrok.
– Bo… bo powiedział mi, że nigdy nie przestał cię kochać.
Świat zawirował mi przed oczami. Przez chwilę miałam wrażenie, że zaraz zemdleję.
– To jakiś żart? – zapytałam drżącym głosem.
– Nie… On… On chce wrócić do ciebie. Powiedział mi to wczoraj wieczorem. Powiedział, że żałuje wszystkiego i że tylko przy tobie czuł się naprawdę szczęśliwy.
Usiadłam ciężko na krześle. W głowie kłębiły mi się wspomnienia – pierwsze spotkanie z Pawłem na uczelni, nasze wspólne wyjazdy nad morze, wieczory spędzone na rozmowach do rana… I ten dzień, kiedy powiedział mi, że to koniec.
– Co mam zrobić? – zapytała Magda cicho. – Kocham go… Ale nie mogę go zatrzymać na siłę. Jeśli naprawdę chce być z tobą…
Poczułam gniew. Nie na Magdę – na Pawła. Jak mógł po tylu latach tak po prostu wrócić do mojego życia i wszystko wywrócić do góry nogami?
– Nie chcę go – powiedziałam stanowczo. – Nie po tym wszystkim.
Magda spojrzała na mnie z ulgą i smutkiem jednocześnie.
– Przepraszam… Przepraszam za wszystko.
Nie odpowiedziałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
Wieczorem zadzwonił Paweł.
– Anka… Musimy porozmawiać.
Nie chciałam go słuchać. Ale coś we mnie kazało odebrać telefon.
– Czego chcesz? – zapytałam chłodno.
– Wiem, że to wszystko jest skomplikowane… Ale ja naprawdę nigdy cię nie zapomniałem. Z Magdą… próbowałem być szczęśliwy, ale to nie to samo. Tylko przy tobie czułem się sobą.
Milczałam długo.
– Paweł… To już nie ma znaczenia. Zraniłeś mnie wtedy tak bardzo, że długo nie mogłam się pozbierać. Teraz mam swoje życie. Nie chcę wracać do przeszłości.
Usłyszałam w słuchawce jego cichy szloch.
– Przepraszam… Naprawdę przepraszam…
Odłożyłam telefon i rozpłakałam się jak dziecko. Przez całą noc przewracałam się z boku na bok, analizując każde słowo, każdy gest z przeszłości. Czy naprawdę można wybaczyć zdradę? Czy można zacząć wszystko od nowa?
Następnego dnia spotkałam się z Magdą w parku. Siedziałyśmy na ławce i patrzyłyśmy na bawiące się dzieci.
– Co teraz zrobisz? – zapytała cicho.
– Nie wiem… Ale wiem jedno: nie chcę już żyć przeszłością. Chcę być wolna od tego wszystkiego.
Magda uśmiechnęła się przez łzy i ścisnęła moją dłoń.
Od tamtej pory nasze relacje były inne – bardziej ostrożne, mniej beztroskie. Ale wiedziałam jedno: czasem trzeba pozwolić odejść ludziom i uczuciom, które nas ranią, nawet jeśli kiedyś były dla nas wszystkim.
Czy można naprawdę wybaczyć zdradę? A może są rany, które nigdy się nie zabliźnią? Co wy byście zrobili na moim miejscu?