„Nie zmarnuj sobie życia” — powiedziała mama przy mojej chorej żonie. Nie wiedziała, co wydarzyło się rano
Kiedy moja żona usłyszała diagnozę stwardnienia rozsianego, nie wiedziałem jeszcze, jak bardzo zmieni się nasza codzienność. Z czasem do pomocy przy ubieraniu i kąpieli doszły długi, bezsenność oraz coraz głośniejsze rady, żebym odszedł. Zostałem, ale musiałem zrozumieć, że sama miłość nie zastąpi rehabilitacji, odpoczynku i prawa do słabości.