Po śmierci żony zostałem sam z czwórką dzieci. Jeden telefon z pracy skończył się wypadkiem i wyrokiem
Po śmierci Ani próbowałem utrzymać dom i być ojcem dla czwórki dzieci, choć coraz częściej brakowało mi sił. Kiedy zostawiłem najmłodszą córkę pod opieką nastoletniego syna, doszło do wypadku, za który odpowiedziałem przed sądem. Najtrudniejsze było jednak patrzenie, jak moje dzieci zaczynają bać się, że stracą także mnie.