Przez trzy lata opłakiwałem córki po pożarze. Potem chłopiec z sąsiedztwa szepnął mi, że one żyją przy starym wysypisku

Przez trzy lata opłakiwałem córki po pożarze. Potem chłopiec z sąsiedztwa szepnął mi, że one żyją przy starym wysypisku

Do dziś pamiętam moment, kiedy obcy chłopiec spojrzał mi w oczy i powiedział, że moje córki nie zginęły. Myślałem, że po trzech latach żałoby nic nie może już bardziej złamać człowieka, ale prawda była gorsza niż śmierć. Odnalazłem dziewczynki w prowizorycznym schronieniu na obrzeżach miasta i wtedy zrozumiałem, że czasem najbardziej rani nie los, tylko drugi człowiek.