Po rozwodzie zostałam z synem i długami, a kilka lat później to ja odebrałam byłemu mężowi firmę, którą budował moimi rękami
Pamiętam dzień, w którym mój były mąż wyrzucił mnie z naszego życia tak, jakbyśmy z synem byli tylko niewygodnym problemem. Zostałam sama, w małym wynajętym mieszkaniu na obrzeżach miasta, łapiąc każdą pracę i sklejając codzienność z resztek sił, aż w końcu zbudowałam własną firmę od zera. Los zrobił potem coś, czego sama bym nie wymyśliła — wróciłam do jego upadającej spółki jako ekspertka, a gdy wszystko się posypało, to ja przejęłam kontrolę nad firmą, dla której kiedyś poświęciłam własne życie.