Po śmierci męża własny syn zaczął decydować o moim życiu. Spakowałam torbę, kiedy usłyszałam: „Beze mnie sobie nie poradzisz”
Przez lata myliłam ustępowanie z troską o rodzinę, najpierw przy mężu, a potem przy dorosłym synu. Dopiero kolejna awantura sprawiła, że wyszłam z własnego mieszkania i poprosiłam córkę o pomoc. Odzyskanie spokoju kosztowało mnie więcej, niż umiałam sobie wyobrazić.