Po rozwodzie wróciłam do rodzinnego domu na Podlasiu. Dla sąsiadów byłam „tą, której nie wyszło”, a dla brata przeszkodą
Po rozwodzie wróciłam do małej podlaskiej miejscowości, gdzie każdy znał moją historię, zanim zdążyłam ją opowiedzieć. Musiałam zmierzyć się z plotkami, długami brata i groźbą utraty rodzinnego domu. Spokój zaczęłam odzyskiwać dzięki staremu sąsiadowi, pracy w ogrodzie i przekonaniu, że przegrane życie wcale nie musi oznaczać końca.