Kiedy usłyszałam, że „utrzymujemy leni”, pękło we mnie coś, ale to właśnie wtedy nasza rodzina przeszła najcięższą próbę
Nigdy nie zapomnę chwili, kiedy stanęłam na klatce schodowej z torbą zakupów i usłyszałam, jak sąsiadka mówi, że z mężem pasożytujemy na moich rodzicach. Wtedy byliśmy już po utracie pracy, po pierwszych wezwaniach z banku i po wielu nocach, kiedy siedziałam w kuchni i liczyłam pieniądze z drżącymi rękami. Ta historia jest o wstydzie, długu, rodzinnej pomocy i o tym, jak blisko było, żeby wszystko między nami pękło na zawsze.