Wpuściłam do naszego mieszkania przyjaciółkę po tym, jak mąż wyrzucił ją z domu — a mój własny mąż postawił mi ultimatum, którego do dziś nie umiem zapomnieć
Do dziś mam przed oczami tamten wieczór, kiedy moja przyjaciółka stała pod drzwiami z jedną torbą i rozmazanym tuszem, a ja musiałam wybrać między ludzkim odruchem a spokojem we własnym małżeństwie. Wpuściłam ją bez wahania, ale cena tej decyzji okazała się dużo wyższa, niż wtedy byłam w stanie unieść. Teraz ciągle zadaję sobie pytanie, czy pomagając komuś w najgorszym momencie, naprawdę można stracić zaufanie osoby, z którą dzieli się życie.