Na chwilę spuściłam syna z oczu i myślałam, że już nigdy go nie zobaczę

Na chwilę spuściłam syna z oczu i myślałam, że już nigdy go nie zobaczę

Do dziś mam przed oczami ten moment, kiedy Filip stał blady w drzwiach i wyszeptał, że Antek zniknął. Przez kilka godzin biegałam po osiedlu jak obłąkana, przekonana, że moje życie właśnie się kończy. Kiedy znalazłam syna zapłakanego na ławce w pobliskim parku, coś we mnie pękło i już nie da się tego tak po prostu poskładać.