Kiedy chcieli mi zabrać syna: sąd, kłamstwa i ta kobieta, która wmawiała mu, że beze mnie będzie mu lepiej
Stałam na klatce schodowej z plecakiem mojego syna w ręku, kiedy usłyszałam, że podobno „robię mu mętlik w głowie” i nie daję mu stabilności. Potem było już tylko gorzej: pisma z sądu, opinie z OZSS, łzy po nocach i strach, że ktoś obcy ustawi moje dziecko przeciwko mnie. Wygrałam sprawę i syn został ze mną, ale do dziś każdy weekendowy odbiór boli jak świeża rana.