„Przecież jakoś sobie radzisz” — powiedział mąż, gdy zabrakło mi na rachunki. Dopiero słowa naszej córki sprawiły, że spakowałam walizki
Przez sześć lat utrzymywałam rodzinę, pracowałam na pełnym etacie i prowadziłam dom, aż zaczęłam płakać w autobusie ze zmęczenia. Kiedy prosiłam męża o pomoc, słyszałam, że przesadzam i przecież daję sobie radę. Odeszłam z córką do małego mieszkania, choć długo bałam się, że bez niego wszystko się rozsypie.