Zostawiłam występ własnego syna, żeby ratować długi teściowej. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo zgubiłam siebie
Do dziś mam przed oczami moment, kiedy mój syn szukał mnie wzrokiem na szkolnej sali, a mnie tam nie było, bo stałam w kolejce w urzędzie z papierami teściowej. Przez lata spłacałam jej rachunki, pożyczki i zaległości, a mój mąż tylko wzruszał ramionami, jakby to było coś oczywistego. W końcu pękłam i postawiłam granicę, bo zrozumiałam, że ratując wszystkich wokół, tracę własne dziecko i siebie.