Zostawiłam faceta, który liczył każdą złotówkę. Najgorsze nie było to, że kazał mi płacić połowę — tylko to, jak mała zaczęłam się przy nim czuć

Zostawiłam faceta, który liczył każdą złotówkę. Najgorsze nie było to, że kazał mi płacić połowę — tylko to, jak mała zaczęłam się przy nim czuć

Siedziałam naprzeciwko mężczyzny, który po romantycznej kolacji wyciągnął kalkulator w telefonie i z zimną precyzją podzielił rachunek co do grosza. Na początku próbowałam sobie wmówić, że to tylko jego styl, rozsądek i ostrożność, ale z czasem poczułam się bardziej jak wspólniczka w interesie niż kobieta w związku. Kiedy zrozumiałam, że przy nim nawet czułość ma swoją cenę, odeszłam, choć długo miałam wyrzuty sumienia.