Kiedy ukradli mi portfel, nie wiedziałam jeszcze, że razem z dokumentami stracę też spokój i kawałek małżeństwa
Stałam przy kuchennym blacie, kiedy mój mąż zamiast mnie przytulić, rzucił we mnie słowami ostrzejszymi niż cokolwiek, co usłyszałam od obcych ludzi. Po kradzieży portfela zaczęła się lawina telefonów z banków, policji i urzędów, a ja coraz bardziej czułam, że walczę nie tylko z oszustami, ale też z własnym domem. Dopiero u psychologa zrozumiałam, jak bardzo można się rozsypać, kiedy w chwili kryzysu najbliższa osoba wybiera oskarżenia zamiast wsparcia.