„Mamo, schowaj mnie przed przedszkolem”. Dopiero siniaki na plecach syna pokazały nam, że jego strach nie był dziecięcą fanaberią
Opowiadam o chwili, w której odkryłam, że mój pięcioletni syn jest bity i zastraszany w przedszkolu. Razem z mężem zderzyliśmy się z obojętnością dyrekcji, która nazywała przemoc „dziecięcymi psotami”. Dopiero pomoc psycholożki i codzienne wsparcie w domu pozwoliły naszemu dziecku powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa.