Mąż zdradził mnie, a potem chciał zabrać mi mieszkanie. Najbardziej bolało jednak to, że własna matka kazała mi „odpuścić dla świętego spokoju”
Stałam w kuchni z telefonem w dłoni, kiedy rozsypał mi się cały świat i zrozumiałam, że zdrada to dopiero początek. Potem musiałam walczyć nie tylko z mężem, który chciał odebrać mi mieszkanie i córkę, ale też z własną matką, która mówiła, żebym ustąpiła. W sądzie ledwo trzymałam się na nogach, ale wygrałam coś ważniejszego niż metry kwadratowe — odzyskałam siebie.