O piątej rano mój pies wcisnął mi łapę w dłoń, a na klatce pachniało krwią
Opowiadam o tym, jak po rozwodzie żyłam jak cień we własnym bloku i jak przypadkowy pies zmusił mnie do decyzji, których nie dało się cofnąć. To on wyciągnął mnie z rutyny, wplątał w relacje z ludźmi i doprowadził do chwili, gdy naprawdę bałam się, że go stracę. Dziś wiem, że mój głos nie pojawił się „z odwagi”, tylko z odpowiedzialności, która przyszła na czterech łapach.