Orion – czarny cień, który nauczył mnie wracać do siebie
Wzięłam Oriona tylko na weekend, by dać mu chwilę wytchnienia od schroniskowego hałasu. Nie planowałam zmian, nie chciałam się przywiązywać – miałam już dość rozczarowań po rozwodzie. Ale kiedy w niedzielę wieczorem usiadł pod drzwiami z miską w pysku, zrozumiałam, że to nie on potrzebuje ratunku, tylko ja.