O piątej rano w listopadowym deszczu mój pies zaczął drapać drzwi, a ja zobaczyłam krew na klamce — i zrozumiałam, że ktoś chce mi zabrać dom

O piątej rano w listopadowym deszczu mój pies zaczął drapać drzwi, a ja zobaczyłam krew na klamce — i zrozumiałam, że ktoś chce mi zabrać dom

Opowiadam o tym, jak po rozwodzie wpadłam w samotność, a niepozorny pies stał się jedyną istotą, która trzymała mnie przy życiu i rozsądku. To on zmusił mnie do decyzji, których nie dało się cofnąć: przeprowadzki, terapii i postawienia granic rodzinie, gdy zaczęła się walka o mieszkanie. W tej historii nie ma cudów — jest mokry listopad, NFZ, rachunki i psia sierść na kurtce, która przypomina, że odpowiedzialność czasem ratuje bardziej niż miłość.