Jedno zdanie mojego męża rozwaliło mi świat. A potem pies, którego nie chciałam, zmusił mnie, żebym w ogóle jeszcze żyła
Wszystko zaczęło się od jednego zdania mojego męża i od psa, który wpadł w moje życie w najgorszym możliwym momencie. Nie szukałam nowego początku, chciałam tylko jakoś przetrwać kolejne dni w bloku, między pracą a ciszą w mieszkaniu. A jednak to właśnie on — kundel z krzywym uchem — popchnął mnie do decyzji, których nie da się cofnąć.