Mąż płaci wszystkie rachunki, ale nigdy nie widzę tych pieniędzy – historia Magdy z Warszawy

– Magda, po co ci te pieniądze? Przecież wszystko masz – usłyszałam znów ten sam ton w głosie Tomka, gdy wieczorem, po kąpieli naszej córki, próbowałam poruszyć temat pieniędzy.

Zacisnęłam dłonie na kubku z herbatą. W kuchni pachniało jeszcze świeżo upieczonym chlebem, a zza ściany dobiegały ciche dźwięki bajki, którą Julka oglądała przed snem. – Tomek, ja nie chcę cię prosić o każdą złotówkę. Chciałabym mieć swoje pieniądze, żebym mogła… no nie wiem, kupić sobie coś bez tłumaczenia się.

Tomek westchnął ciężko i spojrzał na mnie z rezygnacją. – Przecież płacę za wszystko. Mamy mieszkanie po mojej babci, nie musimy się martwić kredytem. Ty siedzisz z Julką w domu, ja pracuję. Co ci jeszcze potrzeba?

Wiedziałam, że nie zrozumie. Od trzech lat, odkąd urodziła się Julka, nie pracowałam. Zrezygnowałam z pracy w wydawnictwie, bo Tomek zarabiał wystarczająco dużo jako inżynier w dużej firmie budowlanej. Mówił: „Po co masz się męczyć? Zajmij się domem i dzieckiem.” Wtedy wydawało mi się to rozsądne. Ale teraz…

Czułam się jak dziecko proszące rodzica o kieszonkowe. Każda nowa bluzka, kawa z koleżanką czy nawet prezent dla mamy wymagały tłumaczenia się i proszenia o pieniądze. Tomek nie był skąpy – płacił za wszystko, ale to on decydował, co jest „potrzebne”, a co „zbędne”.

Pewnego dnia, kiedy Julka zasnęła po południu, zadzwoniła do mnie Anka – moja przyjaciółka jeszcze z liceum. – Magda, idziemy na kawę! Musisz wyjść z domu, bo zwariujesz! – śmiała się przez telefon.

– Nie wiem… Tomek wraca późno, a ja nie mam nawet gotówki…

– Magda! – przerwała mi ostro. – To twoje życie! Nie możesz być więźniem własnego domu!

Zgodziłam się. Spotkanie z Anką było jak powiew świeżego powietrza. Rozmawiałyśmy o wszystkim – o dzieciach, o starych czasach, o tym, jak bardzo zmieniło się nasze życie. W pewnym momencie Anka spojrzała na mnie poważnie:

– Magda, musisz coś zmienić. Przecież ty nawet nie wiesz, ile Tomek zarabia! Masz dostęp do konta?

Pokręciłam głową. – On wszystko załatwia przez internet. Mam tylko kartę do zakupów spożywczych.

Anka milczała przez chwilę. – To nie jest normalne. Wiesz o tym?

Wróciłam do domu z ciężkim sercem. Wieczorem, kiedy Tomek oglądał mecz w salonie, zebrałam się na odwagę.

– Tomek… Chciałabym wrócić do pracy.

Spojrzał na mnie zdziwiony. – Po co? Przecież mamy wszystko.

– Ale ja nie mam nic swojego! Nie mam nawet własnych pieniędzy!

Wzruszył ramionami. – Przesadzasz.

Nie spałam tej nocy. Przewracałam się z boku na bok, myśląc o tym, jak bardzo się zmieniłam przez te trzy lata. Kiedyś byłam niezależna, miałam swoje pasje i marzenia. Teraz czułam się jak cień samej siebie.

Następnego dnia zadzwoniłam do dawnej szefowej z wydawnictwa. – Magda! Co za niespodzianka! – usłyszałam w słuchawce ciepły głos pani Ewy.

– Czy… czy jest może jakaś praca dla mnie? Choćby na pół etatu?

– Akurat szukamy kogoś do korekty tekstów online. Możesz pracować z domu.

Serce mi zabiło mocniej. Umówiłyśmy się na rozmowę przez Zooma następnego dnia.

Wieczorem powiedziałam Tomkowi o wszystkim.

– Oszalałaś? Jak ty sobie wyobrażasz pracę przy dziecku? Po co ci to?

– Dla siebie! Chcę mieć coś swojego!

Wybuchła kłótnia. Krzyczał, że nie doceniam jego wysiłku, że jestem niewdzięczna. Ja płakałam i tłumaczyłam mu, że chodzi o moją godność.

Przez kilka dni prawie się do siebie nie odzywaliśmy. Atmosfera w domu była gęsta jak śmietana przed ubiciem.

W końcu przyszła pierwsza wypłata z wydawnictwa – niewielka suma, ale moja własna! Kupiłam sobie nową książkę i zabrałam Julkę do kawiarni na lody.

Tomek patrzył na mnie z ukosa przez kilka dni. W końcu usiadł obok mnie wieczorem i powiedział cicho:

– Może masz rację… Może za bardzo chciałem wszystko kontrolować.

Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach. – Chciałam tylko być partnerką, a nie podopieczną.

Od tamtej pory powoli zaczęliśmy rozmawiać o wspólnych finansach. Założyliśmy wspólne konto oszczędnościowe i ustaliliśmy budżet domowy razem.

Ale czasem wciąż czuję strach – co jeśli znów stracę tę kruchą niezależność? Czy każda kobieta w Polsce musi walczyć o prawo do własnych pieniędzy? Czy naprawdę tak trudno być równorzędnym partnerem w małżeństwie?